Jerzy Wiesław Hęciak

Człowiek - którego pasją jest przyroda. Biolog z wykształcenia, szczególnie zainteresowany ekologią miast. Fascynuje go barok i klasycyzm w sztuce, a zwłaszcza w sztuce ogrodowej. Zagadnienia architektury krajobrazu i konserwacji ogrodów poznawał w Austrii, Francji, Włoszech oraz Hiszpanii. Lekarz drzew, artysta rzeźbiarz, rysownik uprawiający karykaturę portretową. Stypendysta Miasta Siedlce w roku 2007.

J. W. Hęciak rzeźbi w materiale pozyskanym z leczenia drzew. Jego prace są odzwierciedleniem milczącego ich cierpienia, powolnej agonii w niezdrowym środowisku, zwłaszcza wielkomiejskim. Tu twórców rzeźb jest wielu: grzyby, owady i ich larwy, antropopresja, wszechwładny czas. Rola autora, to dostrzec, podnieść, wykonać jak najmniej czynności rzeźbiarskich, aby nie zatracić waloru ukrytego w każdym z tych destruktów. Ocalić, co wydaje się nie do ocalenia i wydobyć ten niemy krzyk przyrody w stronę człowieka.

J. W. Hęciak zapytany o swoją twórczość opowiada o ludziach spotkanych na drogach życia, jak gdyby chciał im złożyć hołd za wrażliwość jaką mu przekazali, za piękno, które nauczyli dostrzegać, za szacunek do przyrody i jej zrozumienie, za rozbudzoną chęć sięgania po dłuto, czy ołówek.

Oddajmy mu głos.

W dziedzinie sztuk plastycznych nie dane mi było uczęszczać do odpowiednich szkół, jednak wiele zawdzięczam kilku osobom, które spotkałem na swej życiowej drodze.

Mój pierwszy wychowawca - Pan Kunc - my pierwszaki ćwiczyliśmy kaligrafię, a on na lekcjach malował. Prowadził też pracownię dla dzieci, z której rodzice z trudem mnie wyciągali późnymi wieczorami. Szkoda, że to trwało tylko kilka miesięcy.

Profesor Jan Rafalski (UAM Poznań) - jego wykłady z zoologii bezkręgowców dla mnie były również wspaniałymi lekcjami rysunku. Każdy szczegół omawianego zwierzęcia ilustrował różnokolorowymi kredami.

Dr Piotr Legeżyński - asystent profesora, a nasz trochę starszy kolega, świetny naukowiec, jeszcze większy artysta. Na ćwiczeniach bezwzględnie wymagał byśmy rysowali tak, jak profesor.

Antoni Wiśniewski - kustosz Muzeum Przyrodniczego WPN w Puszczykowie, towarzysz wypraw Arkadego Fiedlera, malarz przyrody. Uczył mnie sztuki preparowania zwierząt.

Hirek Kurczewski (Poznań), nieco starszy kolega, człowiek wielu talentów, malarz i rzeźbiarz. Mnóstwo godzin przegadanych przez 30 lat, to też świetna i inspirująca szkoła.

Profesor Jan Rylke - kierownik Pracowni Plastyki na Wydziale Architektury Krajobrazu SGGW.

Profesor Czesław Pius Ciapało, kierownik Zakładu Plastyki na Wydziale Humanistycznym Akademii Podlaskiej w Siedlcach. Z każdej z rozmów (niestety zbyt rzadkich) wynoszę bezcenne nauki. Profesor, umożliwiając mi zorganizowanie 3 wystaw w Galerii Akademickiej, wskazał mi sens tego, co robię.

Wspominam jeszcze słynnego ornitologa, profesora Jana Sokołowskiego. Nie poznałem go osobiście, ale dostałem w prezencie jego „Zwierzęta z mojego szkicownika”, która to książka jest ciągle moim najważniejszym podręcznikiem.

Plenery malarsko-rzeźbiarskie 2000-2003 w Drohiczynie, organizowane przez Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Białymstoku, dały mi możliwość tworzenia większych form rzeźbiarskich pod kierunkiem instruktorów i skorzystania z doświadczeń innych uczestników.

Człowiek jest częścią przyrody, twórzmy więc środowisko przyjazne dla wszystkich istot żywych, wychowujmy następne pokolenia w duchu odpowiedzialności za świat wokół nas.

Urszula Tom